Jadwiga Czarnecka

Fotografią zainteresowałam się kiedy poznałam Marka. Pracowaliśmy wtedy razem w instytucie, a w wolnym czasie Marek dużo fotografował. 

W bloku, w którym mieszkaliśmy mieliśmy naszą pracownię fotograficzną, jak na tamte czasy ponad 25 metrów, to była olbrzymia przestrzeń. Wspólnie wywoływaliśmy filmy, a później była praca pod powiększalnikiem. Po pewnym czasie udało się uruchomić wywoływanie filmów i papierów barwnych w dawnych zimnych procesach. Było to bardzo żmudne zajęcie, utrzymanie stabilnej pracy wywoływaczy barwnych wymagało sporo wiedzy i doświadczenia. Zawsze można było liczyć na pomoc Czesława Kuchty, który był w tamtych czasach guru w dziedzinie chemii fotograficznej.

Marek „po godzinach” współpracował z Tygodnikiem Kujawy i PA Interpress. Często wyjeżdżaliśmy wspólnie na zdjęcia i ja coraz częściej uczyłam się i fotografowałam samodzielnie. Było dla mnie olbrzymim odkryciem oglądanie świata na matówce aparatu i jednocześnie wyobrażanie sobie, jak ten wielobarwny otaczający nas świat będzie za pomocą filmu zamieniony na czarno-biały obraz. Samodzielne powiększanie zdjęć pod powiększalnikiem i wywoływanie ich w kuwetach przy czerwonym świetle dostarczało dużych emocji, a jednocześnie pozwalało poznawać różne typy papierów.

Dużo eksperymentowaliśmy z różnymi samodzielnie przyrządzanymi wywoływaczami, poznawaliśmy ich właściwości. Eksperymenty z chemią dawały swobodę fotografowania i właściwego wywoływania filmów i papierów. Pod koniec lat osiemdziesiątych pojawiły się pierwsze wyjazdy na plenery, gdzie każde z nas fotografowało oddzielnie i już wtedy zauważaliśmy, jaki ważny jest w fotografii własny punkt widzenia i użycie aparatu. Fotografując w tym samym miejscu wykonywaliśmy zupełnie inne fotografie. To były zupełnie inne czasy, ponieważ po kilkudniowych wyjazdach, na których naświetlało się dziesiątki filmów wywołanie ich zajmowało nawet kilka dni. Później robiliśmy tak zwane stykówki, czyli kontaktowe odbitki całego filmu na arkuszu 18,x,24 cm i na tej podstawie wybierało się klatki do powiększeń. Wkrótce weszliśmy w lata dziewięćdziesiąte, w których podjęliśmy decyzję o zarobkowaniu fotografią. Rozpoczęły się czasy wyścigu sprzętowego oraz kreacji i uczenia się nowych technik zdjęciowych stosowanych w fotografii reklamowej. W tamtym czasie oprócz fotografii, zainteresowało mnie wykorzystanie komputera do projektowania wydawnictw na bazie wspólnie wykonywanych zdjęć. O dalszych kolejach rozwoju fotograficznego opowiem prezentując swoje fotografie.

Zapraszam
Jadwiga Czarnecka
artysta fotografik

Related Articles

a - Fedrujemy w żelatynie

Marek Czarnecki

 


NASZE NAJNOWSZE WPISY