In memory prof. Toma Tomov

Dzisiaj chcę poruszyć temat fotografii jako dokumentu i pamięci o osobach, które żyły pośród nas i nagle dowiadujemy się, że odeszły, nie ma ich już z nami.

Jako Artysta Fotografik realizuję własne projekty artystyczne, dużo fotografuję miejsc i tematów, które mnie poruszyły albo takie, które mam nadzieję, będę mógł w przyszłości zakończyć w postaci wystawy lub wydawnictwa albumowego.

Tolerancja i nietolerancja zawsze mnie interesowała. W życiu poznałem ludzi z kilkudziesięciu krajów, różnych wyznań i narodowości, posługujących się różnymi często bardzo egzotycznymi językami. Najbardziej cieszyłem się, kiedy udało się znaleźć jakiś wspólny język, w którym można było porozmawiać. Jestem entuzjastą rozmów i komunikacji, a każdy język traktuję jako kolejny stopień wolności.

Kilka lat temu chciałem przedstawić za pomocą fotografii ludzi, którzy podjęli wyzwanie i w różnych okresach swojego życia zmieniali kraj, w którym się urodzili na nowy, który został wybrany z miłości do drugiej osoby, lepszych warunków pracy lub ucieczki przed prześladowaniami. Postanowiłem znaleźć w Toruniu ludzi, którzy zostali „Toruńczykami z wyboru”. Interesowały mnie emocje towarzyszące podjęciu decyzji o zmianie i motywacji do zmiany.

Udało się dotrzeć do dwudziestu trzech osób z kilkunastu krajów Świata, dla których Toruń i Polska stały się nowymi Ojczyznami, w których nauczyli się języka polskiego i rozpoczęli pracę w swoim zawodzie.

Szczegóły projektu można znaleźć na stronie projektu: https://marekczarnecki.eu/index.php/torunczycy-z-wyboru

Jedną z osób, które zgodziły się na udział w projekcie, był znakomity profesor dr hab. Toma Tomov z Bułgarii. W Toruniu spędził ponad dwadzieścia lat swojego życia, pracując w Centrum Astronomii UMK w Piwnicach. W ubiegłym roku dotarła do mnie wiadomość, że profesor Tomov przegrał walkę z chorobą i odszedł. Po kilku dniach odebrałem telefon z Centrum Astronomii z prośbą o udostępnienie fotografii profesora Tomova wykonanej w ramach projektu „Toruńczycy z wyboru”.




Okazało się, że w ciągu ponad dwudziestu lat pracy na UMK nie wykonano profesorowi żadnej fotografii mającej związek z jego pracą na uczelni. Portret wykonany w studio, dla potrzeb projektu był jedynym zdjęciem dokumentującym pobyt i pracę profesora w Polsce w Toruniu. Wszystkie fotografie wykonane w studio, w trakcie sesji fotograficznej przekazałem Rodzinie Profesora w Bułgarii. Zrozumiałem, że moje portrety profesora są jedynymi dokumentami fotograficznymi jego pobytu w Toruniu.

W połowie pierwszej dekady XXI wieku spędziłem kilka dni w Cambridge, spotykając się z kolegami z MPA i przy okazji rozmawiając z fotografami pracującymi na rzecz Uniwersytetu w Cambridge. Z ich opowiadań wynikało, że jednocześnie kilku mistrzów fotografii fotografowało wszystkich studentów i pracowników Uniwersytetu, na wszystkich etapach ich pobytu na uczelni.

Dokumentowano wszystkich studentów, roczniki, wydziały, naukowców i nauczycieli. Archiwa fotograficzne Uniwersytetu sięgały połowy XIX wieku.

Każdego studenta i absolwenta można było po dziesięcioleciach odnaleźć na wielu fotografiach w czasie, w którym nie byli już obecni współpracownicy ani wychowankowie, pamietający studentów dawnego rocznika. Tradycję buduje się przez wieki, a przynajmniej dziesięciolecia. Czas szybko mija, po latach pozostają dokumenty.

Współczesna fotografia umożliwia w miarą łatwe dokumentowanie ludzi i życia. Wadą jej jest nietrwałość większa niż fotografii wykonywanej na filmach czy na szklanych płytach. Wystarczy awaria karty pamięci lub dysku w komputerze i często w ten sposób tracone są tysiące i miliony fotografii będących dokumentem naszego życia, życia firm i instytucji, w których pracowaliśmy, studiowaliśmy lub uczyliśmy się w szkołach. Po latach obrazy cyfrowe zginą.

Pamięć nie przetrwa kolejnych pokoleń i okaże się, że dobrodziejstwo fotografii i mediów cyfrowych nie przetrwało próby czasu. Powstanie nieciągłość pamięci o czasach i ludziach minionych i nie będzie już możliwości odtworzenia tych śladów pamięci, ponieważ zginęły one bezpowrotnie.

Chciałbym, aby duma z historii tworzonej współcześnie pozwoliła na przekazanie jej w postaci nie tylko pisanej, ale i fotografowanej czy filmowanej, aby za sto lat ślad po pobycie profesorów, studentów i pracowników instytucji takiej jak na przykład UMK można było łatwo odszukać i przedstawić w postaci fotografii czy filmu.

Fotografia jest nie tylko radością jej tworzenia, ale już po minutach, godzinach czy dniach jest dokumentem i śladem naszej pamięci, którego nie ma możliwości wykonać powtórnie bez użycia wehikułu czasu, którego budowa ciągle nie może być ukończona.

Related Articles

Karuzela

Stoi jak wół

Avatar of surgery doctor