Festyn pierwszomajowy 1981

Ciekawe, ile fotografii wykonanych cyfrowo w maju 2020 roku będzie dostępne w roku 2059?
(M. Czarnecki)

Festyn pierwszomajowy w 1981 roku zdecydowanie różnił się od imprez plenerowych, z jakimi mamy do czynienia współcześnie. Atrakcje w postaci gabinetu śmiechu czy pamiątkowej fotografii z białym misiem można rzadko spotkać na imprezach masowych.

Biały mis przetrwał w Zakopanem i okolicach jako tradycja kulturowa. Pamiątkowe zdjęciem z białym misiem niewystępującym w Tatrach, a kojarzonym z północnymi terenami kręgu podbiegunowymi znalazłem również na fotografiach z okresu pierwszego międzywojnia. Wyprawa na białe niedźwiedzie kojarzy się bardziej z wywózką i deportacjami Polaków na Syberię.

Patrząc oczami artysty fotografika i sięgając pamięcią do czasów szkolnych, przypominam sobie spotykane na festynach i jarmarkach ręcznie malowane tła w z wyciętymi otworami na głowę, na których malowane były egzotyczne krajobrazy często z palmami lub piramidami.

Nad morzem można było zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z głową wysuniętą z bulaja naszej dumy narodowej M/S Batorego, który w czasach przed uruchomieniem połączeń lotniczych z USA był symbolem podróży „Do Ameryki”.

W centrum miasta pod Ratuszem Staromiejskim była tradycyjna scena, na której występowały zespoły ludowe i uczniowskie. Sprzedawcy waty cukrowej i nadmuchanych balonów mieli swój dzień, w którym musieli zarobić pieniądze do następnej imprezy masowej. Na drewnianym słupie z przewodami elektrycznymi rozpięta jest flaga TKKF, dzisiaj byłby to pewnie dużych rozmiarów baner.

Zupełnie inaczej ubrani mieszkańcy, panowie w jasne prochowce, a młodzi chłopcy w czarne kurtki uszyte z materiałów skóropodobnych. Pozostały wspomnienia chwili zapisane na czarno-białych negatywach. Negatywy po zeskanowaniu wymagały retuszu i poprawienia śladów prawie czterdziestu lat leżakowania w papierowym albumie.





Skany istnieją w przestrzeni wirtualnej, a negatywy nadal jako źródło pozostają w albumie.

Ciekawe, ile fotografii wykonanych cyfrowo w maju 2020 roku będzie dostępne w roku 2059. Czy zapisy smartfonowe, komputerowe przetrwają próbę czasu i wtedy pokolenie połowy XXI wieku znajdzie zapis naszych czasów, czy wobec możliwości awarii i kataklizmów naturalnych nasze czasy tak intensywnie dokumentowane teraz dla przyjemności obcowania z fotografią na małym ekranie smartfona i nieco większym komputera zostaną czarną dziurą wobec zniknięcia dużej części przestrzeni wirtualnej i wtedy jedynym dokumentem naszych czasów będą wydawnictwa papierowe oraz fotografie wydrukowane.

Cyfrowe fotografie mogą pozostać w mediach społecznościowych, o ile sprostają one wyzwaniu gromadzenia milionów zdjęć i zapisów video wkładanych tam codziennie.

Być może wtedy archeolodzy cyfrowi wyposażeni w odpowiednie narzędzia i wiedze będą przeszukiwać działające jeszcze serwerownie i odnajdywać porzucone dyski z informacjami odnoszącymi się na przykład do zdjęć i filmów z uroczystości ślubnych, egzotycznych wyjazdów. Sukcesem będzie pewnie, jeżeli uda się wtedy odzyskać większość zdjęć i filmów.

Może zdarzyć się sytuacja, w której znajdowane współcześnie negatywy szklane wykonane sto i więcej lat temu są zniszczone przez czynniki biologiczne lub chemiczne, a nasze cyfrowe będą miały nieciągłość zapisu cyfrowego, czego skutkiem będą nieczytelne fragmenty zdjęć.

Drukujmy i archiwizujmy nasze fotografie. Dbajmy o ślady historii, którą tworzymy i dokumentujemy, a która może w świecie cyfrowym bardzo łatwo zostać uszkodzona lub zniszczona.

Marek Czarnecki